.

TERMINARZ SPOTKAŃ W LUTYM DLA DZIECI I MŁODZIEŻY

 

7.02.     /środa/ 18.00   w kościele w Bierawie  spotkanie   formacyjne  i celebracja dla   kandydatów do Bierzmowania kl.VI i VII szkoły podstawowej i kl.II i III gimnazjum   z Bierawy, Lubieszowa, Korzonka i Grabówki

8.02.      /czwartek 17.30 w kaplicy w Korzonku przygotowanie  dzieci  do I komunii 

9.02.      /piątek/ 18.30 w kościele w Bierawie przygotowanie  dzieci  do I komunii 

21.02.    /środa / 18.00  w kościele w Bierawie nabożeństwo i spotkanie dla  młodzieży  

 

 

By mieć Kościół za Matkę…

Myśl św. Cypriana z Kartaginy, że ,,Nie może mieć Boga za Ojca ten, kto nie ma Kościoła za Matkę’’ jest kluczowa dla nas – wierzących. Ten wybitny Ojciec Kościoła żyjący w III wieku po Chrystusie, bardzo mocno zaakcentował, że zbawienie dokonuje się wewnątrz Kościoła, poprzez udzielanie i przyjmowanie sakramentów.

Często możemy spotkać się z szeroko już propagowanym ,,twierdzeniem’’, że ,,kiedyś owszem, ludzie pobożni byli, to i do Kościoła chodzili, ale dzisiaj? Przecież Pan Bóg i tak mnie zna, więc chodzenie do Kościoła jest niepotrzebne, stratą czasu’’. Brakuje wręcz słów, gdy patrzy się wokoło i widzi, jak lekkomyślnie i z dnia na dzień żyje niejeden ochrzczony człowiek. Ten problem nie jest obecny jedynie na Zachodzie, gdzie faktycznie z kościołów Ducha Bożego się wręcz wyrzuca, by w miejsce dawnego prezbiterium postawić bibliotekę, kawiarnię, targ… To nie są żadne wymysły. Kto uważnie śledzi wydarzenia religijne, ten doskonale wie, o czym mowa. Czy i do nas –do Polski i na Śląsk podobny stan rzeczy nieuchronnie nadciąga?

Kościół nie jest atakowany jedynie z zewnątrz, to jest nurtów na wskroś ,,postępowych’’. Jeszcze większe spustoszenie w moim odczuciu jest niejednokrotne ,,schorzenie wiary’’ u człowieka zdałoby się wierzącego. Dobrze wiemy, a starsi, szczególnie czytający ten artykuł, mogą potwierdzić, że nasz organizm nie niszczeje tyle z bólów zadanych z zewnątrz, co trawiony chorobą wewnętrzną. Złamana kość u ręki, stłuczone kolano, zadrapana skóra, po pewnym czasie się zagoi, wróci do stanu pierwotnego. Na pamiątkę pozostaje blizna, lub znośny ból. Nie trzeba przecież dużo pisać jak poważne są choroby wewnętrzne, jak one wpływają na stan ogólny organizmu, powoli go niszcząc.

Podobnie jest i z nami – członkami Kościoła. Często to właśnie nie ludzie agresywnie nastawieni – niechrześcijanie, a obojętni ochrzczeni zadają większy ból Panu Jezusowi… a śpiewamy przecież ,,Com przyrzekł Bogu przy Chrzcie raz, dotrzymać pragnę szczerze, Kościoła słuchać w każdy czas i w świętej wytrwać wierze’’.

,,Jestem wierzący, ale niepraktykujący’’ jest zdaniem sugerującym trwanie w bardzo poważnym błędzie. ,,Nie wystarczy być dobrym, żeby być chrześcijaninem. Chrześcijanin to człowiek otwarty na Boga, więcej, ściśle związany z Bogiem, człowiek, który żyje Bogiem i chętnie się Nim dzieli’’. A obecnie zauważamy jak ławki –choćby w naszym kościele parafialnym – pustoszeją.

Czy to jest zatem nieodwracalny znak czasu? Warto zaczerpnąć z myśli biskupa Czai, że taka sytuacja spowodowana jest tym, że ,,Mistyczne Ciało Chrystusa [Kościół] toczone taką chorobą bierności i zobojętnienia słabnie w naszych oczach’’. Tak jednak nie musi być! ,,Najpierw jednak trzeba wziąć w siebie życie Boże, by nie być bez życia od Boga, a więc niejako rakową komórką w organizmie Kościoła’’.

Co to oznacza dla nas? Przede wszystkim wzięcie odpowiedzialności za naszą wiarę! Nie można, nie można sprowadzać wiary do sfery czysto formalnej, by ,,odbębnić i swoje wystać’’, a później postępować całkiem odmiennie niż tego wiara wymaga. Takie właśnie rozdwojenie bardzo szybko prowadzi do osłabienia zapału i obojętności wobec Pana Boga. I Im bardziej świadomie od Kościoła się oddalamy, tym bardziej pochłania nas pokusa tłumaczenia sobie naszych grzechów i niechęci wobec Kościoła. Jakże łatwo wtedy fałszywie zakładać, że ,,Pan Bóg i tak mnie zbawi, więc Kościoła nie potrzebuję’’. A św. Augustyn pisał już w IV wieku: ,,Iluż pośród nas jest ludzi przekonanych o swoim zbawieniu, a trzeba o ich zbawienie drżeć’’.

Zatem: odpowiedzialność za wiarę z jednej strony, a z drugiej wierność Bożym Przykazaniom. Życie tymi dwoma zasadami na co dzień, nie tylko od święta! Przecież my, jako katolicy nie możemy sobie pozwolić, by iść z prądem tego świata. Odwrotnie. Żyć tak, by dostąpić kiedyś naszego zbawienia. Zadanie wymagające wysiłku, lecz budujące! Obojętność wobec wiary i usprawiedliwianie swojego sumienia biernością są niegodne na miarę człowieka poważnie traktującego swą relację z Bogiem.

Troszczmy się o siebie nawzajem i zechciejmy podźwignąć się z rutyny w wierze z jednej, a całkowitą obojętnością z drugiej strony. Czyż to nie my właśnie mamy być ,,światłością [dla] świata’’? Jak wygląda moja relacja z Panem Bogiem na co dzień…? To wiesz tylko Ty sam… I jedynie od Ciebie zależy kolejny krok…    

                                   kl.Damian Wieczorek

Myśli i cytaty zaczerpnięte z: bp Andrzej Czaja i Tomasz Ponikło, Szczerze o Kościele,  Kraków 2014